Także tak

Taką mam obserwację, już od lat, że dla mnie w zasadzie nie istnieje wakacyjna miłość, ani letni romans, czy jak to się tam nazywa w taniej prasie. Ja od zawsze zakochuję się na zimę, jakbym po lecie robiła przetwory z miłości, żeby potem w długie zimowe wieczory konsumować je pod kocem, przed przysłowiowym telewizorem.

To póki co tyle, bo trochę sama siebie przechytrzyłam i nie wiem co dalej.

nieokreslona 14.09.2017, 11:09

Wiem, zycie jest, ale... taki prog osiągnięć jakis urojony drzemie...

nieokreslona 13.09.2017, 11:12

Zimą rozgrzewasz się miłością, gdy inni zamarzają.

swojanka 06.09.2017, 20:14

ważne, że w ogóle się zakochujesz :)
a reszta to już szczegóły: kiedy, w kim i na jak długo ;)

dziś tak leje, że tylko koc i telewizor lub cokolwiek, co ma błyszczący ekran.. lub oczy :)

donpepego 05.09.2017, 15:38

kupuję twój przysłowiowy telewizor, przysłowiowo oczywiście.
a miłość to nie wiem, nic z niej nie rozumiem, ale chyba wierzę.

jul 05.09.2017, 10:09

MAM TAK SAMO. Coś pęka pod koniec sierpnia, na jesień zawsze jestem zakochana, a zimą wszystko strzela:)) idzie dobre:>

calajaskrawosc 05.09.2017, 09:26

Oho :)