O układaniu sobie życia

Podróż autobusem, noc, ludzie są już zmęczeni. Za nami siedzi taka parka: laska ciągle trzeszczy, jak Kołaczkowska tak gada. A koleś ma radiowy głos i raz na jakiś czas ją opierdala.
Ona: zgubiłam pomadkę, ona tu byla, o tu leżała sobie pomiędzy siedzeniami, idealnie pasowala tam, dopóki ci się wody nie zachciało, akurat teraz ci się wody zachciało, nie miałeś kiedy, sięgałam wodę i spadła pomadka i nie ma jeeeeej!!!
Potem on: coraz goręcej tu jest w tym autobusie. Ona: to otwórz sobie ten nawiew. On warcząc: nie będziesz mi życia układała!

swojanka 02.08.2017, 12:23

a życie jak woda przepływa między pomadką za tży pińćdziesiat i opierdaleniem, a medale za "zasługi", wybijane prawym prostym, rażą celnym ciosem zdrowy rozsądek i może żyć już nie warto nawet

donpepego 24.07.2017, 10:56

o, nic dodać nic ująć, jakby skóra z nas zdjęta. żywcem.