Troszku za gorąco chyba jednak

Po jednej z wielu bardziej zakrapianych imprez, wróciłam do siebie do pokoju i nie zdążyłam rzucić się na łóżko jak zadzwonił mi telefon. Odbieram, a tam Kasia - przejęta, podekscytowana, pijana:
-Magda szybko włącz sobie tv4! Leci ten nasz ulubiony kabaret!
Rozłączam się, włączam tv i rzucam się na łóżko. Na tv4 lecą akurat reklamy a nie kabaret, ale czekam cierpliwie. Niewątpliwie są to najdłuższe reklamy świata i okeeej przyznaję, mogło zdarzyć się tak, że trochę przysnęłam w tak zwanym międzyczasie. Ale ale reklamy wreszcie się kończą i zamiast kabaretu oczom moim ukazuje się pornol. Nie jakieś tam pitu pitu erotyczne, tylko normalny, porządny pornol. Myślę sobie ale z tej Kasi wariatka, no kto by pomyślał! Następnego dnia z rana, jeszcze przed śniadaniem, dzwonię do niej i mówię:
-Nooo kochana, ten kabarecik wczoraj... nonono powiem ci że się nie spodziewałam po tobie, ale naprawdę bardzo fajnie, zwłaszcza, że dawno już takiego kabaretu nie oglądałam.
-No tak tylko jak włączyłyśmy wczoraj to już się akurat kończyło niestety.
-A skąd! Reklamy tylko były. A po reklamach przecież się tam jeszcze działoooo. No bardzo fajnie...
-No tak no ja to lubię strasznie ten kabaret, zwłaszcza że tam ta fajna laska występuje.
-Jaka laska?
-No ta wiesz, jak ona się nazywa? Oglądałyśmy ją ostatnio razem na youtube... nie pamiętasz?
-Czekaj czekaj, ja nie wiem czy my na pewno to samo oglądałyśmy wczoraj...
-No to samo przecież! Na tv4?
-Tak. Ale ty mówisz o kabarecie czy o KABARECIE?
-O kabarecie... ale o co ci teraz chodzi?
-Ale kabaret kabaret czy... no wiesz KABARET?
-Magda dobrze się czujesz? O czym ty mówisz?
-No ja o tym pornolu co wczoraj leciał na tv4...
-Hahaha a ja o "Spadkobiercach"!
No tośmy się dogadały jak gęś z prosięciem. Ale od tamtej pory naszą tradycją stało się oglądanie w piątkowe długie wieczory najpierw "Spadkobierców" a potem "kabaretów".

Ja to bym się nie obraziła jakby trochę chłodniej było. Naprawdę. Jak ktoś lubi upały to niech se jedzie na wczasy do ciepłych krajów, albo do mnie na poddasze niech przyjdzie pomieszkać. A tu jest Polska proszę państwa i ma być szaro, staro i śmierdzieć koniem. I niech jeszcze pada deszcz. Może nie codziennie, ale niech trochę pada. No dobra słońce niech świeci. Ale niech nie będzie tak kurewsko gorąco!
I zastanawiam się, czy to już ten etap, że zimą narzekam na mróz, a latem na upał? Ale chyba nie, bo ja po prostu lubię umiar. Niech będzie ciepło, ale nie gorąco. I a propos zimy to mi się przypomina mój znajomy od biegania, który deszcz nie deszcz, śnieg nie śnieg, mróz nie mróz - nigdy nie rezygnuje i codziennie zapierdziela po kilka kilometrów. I on twierdzi, że zimą należy normalnie biegać, tak do -15 stopni można spokojnie biegać, a jak jest zimniej no to już trzeba się troszkę ubrać. Także pozdrawiam!

Devinette 20.07.2013, 19:38

Kabarety się ogląda :) No bardzo ładnie. Ja kabaretów nie lubię, nie śmieszą mnie jakoś specjalnie. Ale KABARETY to może zacznę :P

donpepego 19.07.2013, 11:17

fajna tradycja ;-) i tutaj akurat przerwa na reklamę jest wskazana, żeby jakoś zbuforować przejście od jednej do drugiej rozrywki.

mbutterfly76.blogspot 19.07.2013, 11:03

Podziwiam takich zatwardziałych biegaczy! Ja też bym chciała, ale mi się nie chce haha:D
Cieszę się, że mnie odnalazłaś na blogspocie:) Mnie z byłej poczekalni.blog.pl

yanielka 11.07.2013, 00:28

Czeeeść! Witam Cię z małym opóźnieniem, ale bardzo ciepło ;) Fajnie Cię znowu czytać :)

Faktycznie(!), sama się kiedyś natknęłam w późnych godzinach nocnych na takie 'kabarety'. A myślałam, że tv4 to raczej taka...'niewinna' stacja :P